Żołnierzu – dziś wysyłam Cię na front

Ostatnio pisałem o tym, że dążę do stania się fullstack developerem. Nie poznałem się jeszcze za dobrze na backendzie, ale cały czas nad tym pracuję. W zasadzie jeszcze długo nie zająłbym się webem gdyby nie pewne nieoczekiwane wydarzenie…

Jak dostałem szansę poznania frontu?

Wszystko zmienił mail na firmowej skrzynce o treści w skrócie “witaj, idziesz na szkolenie z weba”. Z początku nie wiedziałem za bardzo co o tym myśleć, ale po chwili się ucieszyłem. To miłe że ktoś we mnie inwestuje, choć muszę zmienić lekko swoje plany. Ale darowanemu koniu nie zagląda się w zęby, prawda?

Wiem jednak, że niezwykle łatwo można zmarnować potencjał jaki się kryje w tego typu szkoleniu. Analogicznie jak marnuje się potencjał na studiach. Mogę przecież przyjść, posłuchać, poklikać i wyjść. Coś tam w głowie zostanie – na jakiś czas… Jednak nie chciałbym żeby mój czas poszedł na marne dlatego też pomyślałem, że równolegle ze szkoleniem wartoby rozwijać jakiś mały projekcik. 

Jednak co można by zrobić w tym czasie? Szczerze mówiąc całkowicie nie mam pomysłu na małą aplikację webową, która utrwali cały materiał. Nie znam możliwości jakie niesie ze sobą CSS, wiem że duże, ale konkretnie? JavaScript natomiast jest jak studnia bez dna – jak w ogóle podejść do programowania w tym środowisku, które podejście jest poprawne, a które poprawniejsze? Jeśli zaś chodzi o HTML5 to… moja wiedza jest dość podstawowa – wiem że trzeba otworzyć tag i zamknąć tag, a i to narobiło się wyjątków od tej reguły.

A więc co z tym zrobić?

Muszę poćwiczyć backend i frontend. Myślę że backend nie sprawi mi większego problemu. Front inna sprawa, ale czemu by nie przećwiczyć wdrożenia, CI, dockerow i tym podobnych rzeczy? Zrobić po prostu kompletny projekt informatyczny po bożemu. W trakcie poznawania weba na szkoleniu stworzyłbym już jakiś backend, a po wszystkim mógłbym się już zająć widokami.
Tylko co miałoby to być?

Projekt

lets code

Zdradzę wam, że gdyby nie pewna osoba ten blog nie powstałby jeszcze długo. Miałem zamiar stworzyć najpierw swoją własną małą platformę blogową, a dopiero później zacząć tworzyć treści. Jednak uświadomiono mi, że w taki sposób nie zacząłbym pisać jeszcze długi czas, o ile w ogóle bym to kiedykolwiek zrobił…

Stworzę więc aplikację która będzie tu opisywana. Stack technologiczny który wybiorę, rozwiązane przez siebie problemy itd. Blog o tworzeniu bloga mi z tego wyjdzie!

Backend będzie w .NET CORE, całość ma być uruchamiana na Linuxie więc raczej na MsSql się nie zdecyduję. Mam też zamiar całość zdokeryzować jak już wcześniej wspominałem. Jako że nie znam jenkinsa, a bardzo chciałbym go bliżej poznać posłuży mi za CI, chociaż tu decyzja nie zapadła bo kusi mnie skorzystanie z AppVeyora na githubie… Jednak swoje za i przeciw, jak i porównania będę przedstawiać w osobnych wpisach.

Funkcjonalności z kolei nie będą jakieś wydumane. Dodawanie wpisów, usuwanie, komentarze, choć jest tu wiele problemów do rozwiązania, jak chociażby edytor to tworzenia tekstu, jak przechować go w bazie i tak dalej.

Całość będzie oczywiście tworzona w stylu openSource :) Czy zastąpię wordpressa swoim rozwiązaniem? Pewnie nie, ale możliwe, że użyję tego w innym celu. Np. wiki jakiegoś projektu bo niby dlaczego nie?

 

Github

Na koniec chcę jeszcze wspomnieć o sensie tworzenia projektów “po godzinach”. Może niektórym wyda się to oczywiste, ale takie portfolio w postaci zadbanego Githuba to spory plus. Ba! Znam ludzi którzy dodają nazwę swojego konta na swoim CV. Osobiście swojego bym tam nie umieścił, ale pragnę to zmienić.
Jednak spotkałem się też z postawą, której nie potrafię zaakceptować:

“Po co się uczyć w domu, przecież to co ci jest potrzebne ogarniesz w pracy”
“Haha, a potem narzekasz że nie masz na nic czasu” 
“Ja nigdy nie przeczytałem nawet żadnej książki o programowaniu, mam lepsze rzeczy do roboty!”
“Jezu, kolejny blog młodego programisty, po co ci to”

Cóż. Nie ma nic złego w tym, że ktoś ma lepsze rzeczy do roboty, ale komentowanie czyjejś pracy w ten sposób pełnym pożałowania głosem mnie conajmniej dziwi.

Programowanie to nie tylko moja praca, lubię to i interesuję się. Co złego w tym, że mam bloga, że mam jakieś ambicje? Otóż uważam że nic. Nie chcę zostać no-lifem, ale chcę być dobry w tym co robię zamiast iść po najmniejszej linii oporu. innymi słowy nie interesuje mnie bycie jednym z tych gołębi na drucie.

Takie zrównywanie ludzi do swojego “standardu” jest trochę nie fair, chociaż sam miewam z tym problemy :D A tak nawiasem mówiąc to jak nie masz projektu i nie prowadzisz bloga, to do roboty!

Close Menu